Z całą pewnością Prezes Paf zgodzi się ze mną, że największą traumą dla młodego Polaka, uczestniczącego już w życiu zawodowym jest poniedziałkowe wake up. Kiedy jeszcze oddychamy weekendem (czytaj, piliśmy wódkę), kiedy ciepła kołdra przygniata miło, że ruszyć się nie można, przeraźliwie dzwoni budzik wyprodukowany najczęściej na Tajwanie. Co mamy ochotę uczynić w takim momencie? Nie zniszczyłem wielu budzików, ale mam takie marzenie, sięgnąć pod łóżko po młotek, zgnieść wspomniany wyrób aktywny dźwiękowo i tym samym unicestwić wszelkie przejawy rzeczywistości nakazującej wstać. Jako prawy obywatel, opłacający podatki, regularnie okradany i doskonale znający różnicę między netto i brutto wstaję z łóżka w ten poniedziałkowy poranek i ruszam na spotkanie z papierami, telefonami, komputerami, szefami, kawami, terminami i wszelkim innym paskudztwem, które generuje wrzody na żołądku.
Klub Znudzonych Pracą rozpoczął swoją działalność kilka miesięcy temu. Wkrótce ogłaszamy manifest.
Prezes Taurus.